Dziennik

WhiskyPanaLisa-dram
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa2 days ago
R.I.P. Derek

Trudno mi wyrazić słowami to, co wydarzyło się dzisiaj nad ranem. Świat stracił chyba największego ambasadora whisky, jakiego było mi dane poznać. Wciąż mam wrażenie, że to tylko ponury żart…

Gdyby nie on, nie byłbym w tym miejscu gdzie teraz jestem. Dał mi szansę, uwierzył we mnie, cierpliwie uczył i do ostatnich dni wspierał w whiskowych wyborach. Przedstawił mnie praktycznie każdemu liczącemu się niezależnemu bottlerowi w Szkocji i wyjaśnił na czym polega kupowanie beczek. Ba! Pierwszą w życiu kupiłem z jego błogosławieństwem. A później pomógł w zorganizowaniu WOWGR. Zawdzięczam mu naprawdę wiele.

Artisan był jego oczkiem w głowie, a każdy kto przekroczył progi restauracji wiedział, że nie ma drugiego takiego miejsca na świecie. Nie raz zaskoczył mnie swoimi kulinarnymi specjałami i pokazał kilka sztuczek, dzięki którym umiem ugotować coś więcej niż jajecznicę. Duet of puddings, chicken liver pate, haggis, BBQ sauce czy steki - długo by wymieniać… A sticky toffee pudding już dawno temu osiągnął status legendarnego.

Co do whisky - znał je wszystkie na pamięć. Te otwarte na półkach i te opróżnione, które pozostały tylko jako wspomnienie. To dzięki niemu mogłem spróbować ponad 2000 różnych pozycji. “Jak butelka jest otwarta, to spróbuj. Musisz wiedzieć co polecasz klientom” - powiedział kiedyś. Czyż można by usłyszeć coś piękniejszego i równie szczerego?

Miałem wielkie szczęście móc dla Ciebie pracować.

Trudno uwierzyć, że widzieliśmy się chwilę temu i wspólnie ocenialiśmy sample.

Bruichladdich straciło dzisiaj swojego największego fana.

Do zobaczenia Boss!
Twój whisky Padawan
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa1 month ago
Ależ miałem miły dzień!
Bo pierwszy dzień wiosny w Szkocji wyglądał tak, jak wyglądać powinien. Było ciepło, słonecznie, sobotnio, rodzinnie i whiskowo.

Independent Spirits Whisky Festival zaczyna wyrastać do rangi wydarzenia, którego przegapić w kalendarzu już nie wypada. Była to druga edycja i znów dowiozła, zarówno organizacyjnie, jak i jakościowo. Stężenie niezależnych bottlerów na metr kwadratowy osiąga niebotyczny poziom. Twarzy znajomych mnóstwo, ale (ku mojemu zdziwieniu - zupełnie serio) odnotowałem projekty, o których do tej pory nie słyszałem (a słyszę ogólnie wiele i to z pierwszej ręki, albo zza branżowych kulis).

Jeśli ktoś zapytałby mnie jaki to jest festiwal odpowiem, iż delicji było tak wiele, że mój limit promili we krwi nie pozwolił na spróbowanie wszystkiego, co uznałbym za godne i warte uwagi. Zrobiłem kilka kółek po stanowiskach i za każdym razem znajdowałem coś nowego. Na wyróżnienie zasługuje w szczególności:

1) St. Magdalene 1982 od G&M. Prywatnie mój cel poszukiwań, bo jak na złość, nigdy nie próbowałem nic z tej zamkniętej już destylarni. Owszem, upolowałem w swojej karierze kilkadziesiąt Port Ellen, kilka lepszych i słabszych Brora, zdarzały się North of Scotland, Mosstowie i cały koncert ogólnie już rzadszych wypustów. Ale Magdalena grała niedostępną. Aż do wczoraj i skreślam ją z listy destylarni do odhaczenia. Co do samej whisky - siarka z zapałek i brzoskwinie w niskim ABV. Fajne i cieszy podwójnie.

2) 32yo Glen Keith od Infrequent Flyers (The Alistair Walker Whisky Co). Ależ delikatna i klasycznie refillowa whisky, waniliowo-kokosowo-budyniowa, przyjemne cudeńko, bez zbędnych kombinacji. Szkoda, że w warunkach festiwalowych trzeba było ją szybko kończyć.

3) North of Scotland 52yo Spirit Drink od Dramfool - Jestem prostym chłopem - jak widzę 52 lata na etykiecie to najpierw piję, a potem zadaję pytania! 33% - tyle zostało w beczce po ponad połowie stulecia. Nie mówimy już o whisky, tylko o napoju alkoholowym, który w tym przypadku w warstwie zapachowej przynosił motywy high ester rum. W blindzie to był strzelał, że zawartość butelki pochodzi z Jamajki. W kategoriach poznawczych - perełka. A i smakowo-cenowo również do całkowitej akceptacji (95 GBP).

4) Dodatkowo 3 (słownie: trzy) ponad 26letnie Springbanki cieszą wyjątkowo, Caperdonich nie odmawiam nigdy, Ben Nevisom nie mówię nie, a i kilka Laphroaig w również słusznym wieku zamyka kompozycję.

Gdybym był mocniejszym zawodnikiem w rozumieniu możliwości przerobowych, atakowałbym jeszcze co najmniej 20 innych whisky w wieku 30+. Festiwal na którym pijesz to, co uważasz za słuszne i musisz kalkulować co warto, a nie “czy jest jeszcze coś, czego można spróbować”. I to w cenie biletu… o jeżu słodki.

I na koniec najważniejsze - szczególne podziękowania dla przedstawicieli Polski, których miałem przyjemność spotkać - ekipę z Kilts & Drams Poznań i Panią Magdalenę. Fajnie trafić na swoich!

Serdeczności.
Wasz Pan Lis
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa4 months ago
Nie przeszkodziła nam śnieżyca, nie pokonał nas mróz! Dotarliśmy do Warszawy na czas, aby z przytupem rozpocząć sezon festiwalowy.

Festiwal Whisky Freedom Warsaw uznajemy za zakończone w wielkim stylu. Z punktu widzenia wystawcy wszystko było pięknie przygotowane, od różnorodności stoisk (było whisky, był rum, ale i artyści oraz inne atrakcje), poprzez zaplecze logistyczne, a na atmosferze kończąc. Odniosłem wrażenie, że był to festiwal zorganizowany “przez fanów dla fanów”. Wiele znanych twarzy, ale i nowe znajomości - tak jak być powinno.

Gdyby tylko muzyk śpiewał odrobinę ciszej, to całość otrzymałaby ode mnie ocenę celującą.

Od siebie dodam jeszcze, że masterclass wypadł nadzwyczaj pomyślnie - wiele osób już pytało o możliwość zakupów poszczególnych butelek, a to myślę najlepsza rekomendacja dla nas, jako Brave New Spirits.

I na koniec wiadomość dla samych organizatorów - mam nadzieję, że widzimy się za rok! Dziękuję Grzesiowi z Whiskymywife i @DocentProcent za zaufanie i możliwość uczestnictwa.

Chylę czoła,
Pan Lis

P.S. Jeszcze nie odlatuję z Polski - następny kierunek - Białystok! I to od razu dwa dni z rzędu i dwa różne lineupy! Widzimy się!
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa4 months ago
Wedle dostępnych informacji, każdy z moich branżowych kolegów już taki post napisał, więc nadszedł czas i na mnie! I uwaga, będzie tutaj autoreklama 🙂

A więc - w imieniu Organizatorów i własnym, serdecznie zapraszam na Festiwal Whisky Freedom Warsaw, który odbędzie się 10 stycznia 2026 roku w Browarach Warszawskich.

Możesz kochany Czytelniku zapytać - dlaczego warto pojawić się akurat na tym festiwalu? Doskonałe pytanie! Powodów jest kilka:

1) Możesz mnie tam spotkać osobiście wraz z whisky spod szyldu Brave New Spirits (i to właściwie powinno już wyczerpać pulę powodów). Praca w charakterze wystawcy to dla mnie wielki przywilej i dlatego też dołożę wszelkich starań, żebyś zapamiętał wizytę na moim stoisku jako mocny punkt całego wydarzenia.

2) Dzięki uprzejmości naszego polskiego dystrybutora będziesz mógł spróbować innych whisky z oferty Distillers Limited, a jak wiadomo, rozszerzanie horyzontów jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

3) Poprowadzę Speed Tasting i sesję Masterclass. Miałem pełną dowolność wyboru line upów i jestem z nich bardzo dumny. Dobór whisky jest dla mnie bardzo osobisty, z konkretnymi butelkami wiążą się historie, o których z pewnością wspomnę podczas naszego spotkania. I będę to często opowieści z Panem Lisem w roli głównej. Linki do wydarzeń podrzucam w komentarzach.

4) W samym wydarzeniu też mam swój mały, cichy udział. Edycja festiwalowej whisky powstała w dużej mierze dzięki mojej pomocy, za co organizatorom dziękuję z osobna. O szczegółach tej współpracy chętnie opowiem na miejscu, a jest to temat na odrębny post 🙂

5) I właśnie - organizatorzy. Znam ich nie od wczoraj. To ludzie z pasją, wiedzą i zaangażowaniem. Cieszę się, że zdobyli się na taką inicjatywę i wspieram ich ze szkockiej strony najlepiej jak umiem. Grzegorz Nowicki to człowiek orkiestra i takiego jak on to nie ma ani jednego. Sklep Docent Procent natomiast to grupa whiskowych zapaleńców, którzy znają się na rzeczy i dzięki nim Białystok mocno zaznaczył się na alkoholowej mapie kraju.

I to w pewnością nie wszystkie powody dla których warto się spotkać w styczniu. Jeśli jeszcze nie masz prezentu dla bliskiej osoby - może być to ciekawa alternatywa dla kapci i skarpet. Chyba, że szukasz prezentu dla siebie? Śmiało - kupuj bilet i wpadaj na stoisko numer 28.

Daj też znać w komentarzu, czy spotykamy się na miejscu!

Serdeczności,
Wasz Pan Lis
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa5 months ago
To prawda - co jakiś czas zdarza mi się bywać na salonach!

Ostatni czwartek był nieco odmienny niż zazwyczaj. Szansa, aby zobaczyć tak wiele osób ze świata whisky, głównie tych, którzy nie brylują codziennie na ekranach to coś niesamowitego.

A fakt, że codziennie dokładam mała cegiełkę do wielkiej całości - bezcenny 🙂
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa6 months ago
To uczucie, gdy idziesz w gości, bierzesz sampla czegoś dobrego i starego (50yo Strathisla od G&M), a gospodarz mówi: "Na siebie" i "Po makale".

51yo Longmorn też od Gordon & MacPhail.

I pozamiatał <3