Dziennik

WhiskyPanaLisa-dram
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa3 weeks ago
Muszę Wam się do czegoś przyznać.

Z Piotrem poznaliśmy się relatywnie niedawno. Chociaż z twarzy chłopa znałem, podglądałem w internecie jego poczynania, to jednak odwagi brakowało, żeby podejść, zagaić… aż do stycznia tego roku, kiedy przypadkiem na siebie wpadliśmy w hotelowej restauracji.
Szybka wymiana zdań, wzajemne uśmiechy i cyk - zaiskrzyło. I chociaż dzieliły nas kilometry, to pisaliśmy do siebie dosyć często. Wymienialiśmy się uwagami, pomysłami, opowiadaliśmy jak spędzamy dzień. Telefony w środku nocy też nie były niczym nowym.
Aż pewnego dnia doszliśmy do wniosku, że chcemy od życia czegoś więcej. Nie możemy tracić już ani chwili.
Postanowiliśmy, że spróbujemy razem …

Zrobić whisky!

A czego się mogliście po nas spodziewać ? 😀

Jakbyśmy za mało mieli na swoich głowach - nikt nigdy nie powiedział, że ma za mało whisky. I my też. Irlandzkie wpływy Piotra i moje Szkockie korzenie zaowocowały powstaniem osobnego i niezależnego projektu

The Maltman Brothers

Robimy to po godzinach, bo Piotr ma Legacy, a ja zajmuję się BNS w Polsce.

A czego możecie być pewni? Że nic, oprócz whisky, nie będzie tu na poważnie. Szukamy whisky, którą lubimy i chcemy zabutelkować. Bez preorderów, bez wymówek o opóźnionych transportach ze Szkocji, bez nadęcia i zadęcia. Elementy sarkastyczne będą obecne. Dystans do siebie niezmierzony. Jaki kraj - tacy artyści. Duet na miarę naszych możliwości.

Ale z whisky nie żartujemy.
Nigdy.
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa4 weeks ago
Opadł kurz po festiwalu, ale głos jeszcze nie wrócił na miejsce.

Czyli było dobrze, a nawet bardzo!

Drodzy - mocno dziękuję za tak liczne uczestnictwo i niekończące się odwiedziny na naszym stanowisku Brave New Spirits na ostatnim, warszawskim festiwalu Whisky Live Warsaw.
Bawiłem się z Wami świetnie, cieszy mnie tak dobry odbiór naszych pozycji i nie ukrywam, aż chce się dalej pracować 😀

Co ode mnie - w pierwszy dzień, gdy pierwszy gość zawitał w moje skromne progi, to ostatni wyszedł po zamknięciu festiwalu!
Skutek był taki, że przegapiłem obiad (i dlatego polecam domowe kotlety mielone jedzone o północy) i do toalety udało mi się wyrwać tylko raz (jeden z uczestników zasugerował rozważenie pieluchomajtek - nie odrzucam, może zadziała).

Sobota nie była gorsza, o nie! Ilość odwiedzin nie zmniejszyła się i szczególnie cieszyłem się na fakt, że kolejni whiskopijcy przychodzili z polecenia innych! I nauczony doświadczeniem zaopatrzyłem się w pizzę na stoisku (zjadłem pół - sukces!)

Słowem podsumowania - była moc! Chcecie widzieć BNS w swoich sklepach, w planach są degustacje w co najmniej 6 miastach w Polsce i pytacie o kolejne edycje.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za odwiedziny i przepraszam, że nie z każdym udało mi się pogadać tak długo, jakbym sobie tego życzył. Jeśli zostawiliśmy jakiś temat niedokończony - proszę odezwijcie się, czy to w sprawie sampli, butelek, bottlingów, degustacji czy wyjazdów do Szkocji 🙂

I jeszcze prośba na koniec: jeśli macie jakieś zdjęcia naszych butelek lub stoiska - podzielcie się nimi tutaj. Ja najzwyczajniej w świecie przegapiłem ten element - wybaczcie. Wrzucam co mam!

Zdrowia i do następnego!
Wasz Ambasador - Pan Lis
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa2 months ago
Juliusz Cezar powiedział kiedyś, iż “kości zostały rzucone”.

Wergiliusz natomiast rzekł, że “fortuna sprzyja odważnym”.

A moja małżonka zasłynęła maksymą “weź się w końcu do roboty”.

A więc - ruszam!

Zapraszam serdecznie na grupę Friends of Brave New Spirits https://www.facebook.com/groups/friendsofbns, której jestem inicjatorem i administratorem.
Jak wspomniałem w poprzednim poście, spróbujmy stworzyć grupę ludzi chętnych do działania i skupionych na whisky i Szkocji. Ciekaw też jestem, czy zetknęliście się już z butelkami z logo BNS?

Wszelkie inicjatywy oddolne są mile widziane - dajcie znać czego oczekujecie, a w miarę możliwości spróbujemy dopiąć interesujące Was tematy.

Czy będzie to może zorganizowana wycieczka do Szkocji? Czemu nie - to nie takie trudne.

A może wspólnie wybierzemy beczkę pod bottling dedykowany na polski rynek? Też można.

Dedykowana degustacja? Ależ proszę bardzo - ustalamy miejsce, czas i butelki.

…Konstruktywna krytyka też jest mile widziana!
Słowem - bawimy się.

Pozdrawiam,
Wasz Pan Lis.
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa2 months ago
Drodzy. Mili. Kochani.

Ostrzegam - Będzie prywata i lokowanie produktu.

Ależ się u mnie narobiło. Sam chyba wszystkich zmian nie zliczę, ale z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że rok 2026 jest rokiem przełomowym. I nie tylko dla mnie, ale też dla całej mojej rodziny. Ale do rzeczy - co tu się właściwie wydarzyło:

1) Boom! Nie mieszkamy już w Szkocji!

Pierwsza informacja i od razu news dużego kalibru. Ale ok - nie była to decyzja spontaniczna. Zaliczyć ją można do planowanych, tak od ponad roku. Konsekwentnie, dzień po dniu, zadanie po zadaniu, aby prawie 12letni rozdział zakończyć z klasą.

Dlaczego podjęliśmy taką decyzję to temat na osobną opowieść, którą być może podzielę się w przyszłości na łamach tego kwartalnika. Na tę chwilę powiedzmy, że mam serdeczne dosyć szkockiej pogody (300 dni deszczowych + 2 tygodnie lata - 2 tygodnie zimy = niefajnie).

2) Ta dam! Nie pracuję już w BNS w Szkocji!

Ale hola hola! Pracuję z i dla BNS w Polsce!

Z połączenia pozycji Warehouse Operative (czyli zrób wszystko na magazynie) przez Bottling Hall Operative (czyli zabutelkuj i oklej wszystkie butle w bottling roomie) z elementem Bottling Hall Supervisor (czyli powiedz wszystkim na dole co mają robić) powstałem ja:

Brand Ambassador and Cask Consultant.

Ależ to brzmi, prawda?
Dzięki zaufaniu i wierze moich przełożonych udało mi się stworzyć swoje własne miejsce w branży na terenie Polski. Co by nie mówić - szczęście do tychże przełożonych w świecie whisky miałem od początku i dziwnym trafem wciąż mnie ono nie opuszcza.

Wziąłem na siebie odpowiedzialne zadanie budowy rozpoznawalności naszych BNSowskich marek w kraju nad Wisłą. Stawiam sobie za cel stworzenie społeczności skupionej wokół whisky, których powstawanie widziałem na każdym etapie produkcji - od pomysłu, przez selekcję, poprzez bottling na degustacji kończąc. W wielu przypadkach maczałem tam palce po łokcie.

I z nieokiełznaną przyjemnością będę mógł spełniać marzenia ludzi o posiadaniu swojej własnej beczki whisky. Doradzę, pokażę i wytłumaczę, gdyż teraz - jak nigdy wcześniej - jestem uzbrojony we wszystkie możliwe zasoby i wiedzę, żeby ten proces wykonać kompleksowo i właściwe.

Tak czy inaczej, pomysłów mam pełne kieszenie, daj boże tylko dłuższą dobę na ich realizację. Będę informować, będziemy sprawdzać i będziemy testować. Rozpoznanie bojem też wchodzi w grę. Ostatecznie chciałbym, żeby ta społeczność była inna niż wszystkie - zwarta i chętna do działania, nietuzinkowa, otwarta i dopinająca tematy do końca.

I mogę z dumą powiedzieć, że robię to co lubię! Gadam o whisky, o beczkach i branży i spotykam mnóstwo fajnych ludzi na swojej zawodowej drodze. Tyle wygrać!

3) Siach prach - osiadłem w Toruniu!

Gdyby ktoś mnie szukał - osiadłem w Toruniu. I nie żałuję, bo to piękne miejsce do życia. Jeśli ktokolwiek chciałby umówić się na kawę (za dnia) lub whisky (wieczorem) to proszę o kontakt. Zbyt długo obiecałem sobie, że “odezwę się jak przylecę”. Jesteśmy na miejscu i nie zawahamy się użyć ekspresu lub kieliszka! Piszcie, dzwońcie, fax już też podłączyłem.

Tyle na dziś. Jesteśmy na łączach.

Ściskam.

Wasz Pan Lis.

P.S.1. Zdjęcie z ostatniego dnia pracy w Szkocji.
P.S.2. A historii tego kurczaka i tak nie zrozumiecie.
Whisky Pana Lisa
Whisky Pana Lisa6 months ago
R.I.P. Derek

Trudno mi wyrazić słowami to, co wydarzyło się dzisiaj nad ranem. Świat stracił chyba największego ambasadora whisky, jakiego było mi dane poznać. Wciąż mam wrażenie, że to tylko ponury żart…

Gdyby nie on, nie byłbym w tym miejscu gdzie teraz jestem. Dał mi szansę, uwierzył we mnie, cierpliwie uczył i do ostatnich dni wspierał w whiskowych wyborach. Przedstawił mnie praktycznie każdemu liczącemu się niezależnemu bottlerowi w Szkocji i wyjaśnił na czym polega kupowanie beczek. Ba! Pierwszą w życiu kupiłem z jego błogosławieństwem. A później pomógł w zorganizowaniu WOWGR. Zawdzięczam mu naprawdę wiele.

Artisan był jego oczkiem w głowie, a każdy kto przekroczył progi restauracji wiedział, że nie ma drugiego takiego miejsca na świecie. Nie raz zaskoczył mnie swoimi kulinarnymi specjałami i pokazał kilka sztuczek, dzięki którym umiem ugotować coś więcej niż jajecznicę. Duet of puddings, chicken liver pate, haggis, BBQ sauce czy steki - długo by wymieniać… A sticky toffee pudding już dawno temu osiągnął status legendarnego.

Co do whisky - znał je wszystkie na pamięć. Te otwarte na półkach i te opróżnione, które pozostały tylko jako wspomnienie. To dzięki niemu mogłem spróbować ponad 2000 różnych pozycji. “Jak butelka jest otwarta, to spróbuj. Musisz wiedzieć co polecasz klientom” - powiedział kiedyś. Czyż można by usłyszeć coś piękniejszego i równie szczerego?

Miałem wielkie szczęście móc dla Ciebie pracować.

Trudno uwierzyć, że widzieliśmy się chwilę temu i wspólnie ocenialiśmy sample.

Bruichladdich straciło dzisiaj swojego największego fana.

Do zobaczenia Boss!
Twój whisky Padawan